Mam całkiem zakręconą pasję. Zdaję sobie z tego sprawę, ale uważam, że to bardzo fajne.
Otóż moim hobby jest herbata. Kolekcjonuję również imbryki i filiżanki. W kuchni mam całą półeczkę z puszkami różnych skarbów. Herbata zielona jest moją ulubioną. Ludzie nie wiedzą, że do wysuszonych liści można dodać zeschnięte kawałki owoców albo przyprawy. Wychodzą z tego niezapomniane mieszanki. Takie jak „czerwony kapturek” albo „copacabana”. Obie są zielone, ale smakują i pachną jak egzotyczne owoce. Ponadto odpowiednia herbata zielona ma działania pobudzające, podobne do działań kawy. Podobno ma też właściwości odchudzające, ponieważ dobrze wpływa na trawienie. Ale specjalistką od szczupłej sylwetki w krainie herbat jest herbata czerwona. Największą perełką w mojej kolekcji jest herbata biała. Swoją nazwę zawdzięcza bardzo delikatnemu kolorowi, jest bowiem najjaśniejsza z wszystkich dostępnych herbat na świecie. I jest też najdroższa. Ale dzielę cenę przez dwa, ponieważ można ją parzyć dwa razy. W wolnym czasie włączam relaksującą muzykę i biorę dobrą książkę ręki. Na stoliczku już stoi imbryk, a w nim wybrana na dziś herbata, która rozpuszcza swój aromat po całym pokoju. To moja ulubiona i wcale niedroga forma relaksu.
Brak komentarzy.
Dodawanie komentarzy zostało zablokowane.